Skurwysyn.
Czekaj, pomyślał Eric. Może wyciągał pochopne wnioski. Być może wszystkie znaki były błędne. Tak naprawdę nigdy wcześniej jej nie widział, więc musiał mieć pewność. Eric uniósł długi kosmyk włosów, który bezbłędnie co czterdzieści dziewięć dni farbował na inny jaskrawy kolor, i wpatrywał się w niego. Pamięć go nie myliła. Obecnie był kobaltowoniebieski – w dokładnie tym samym odcieniu,






