Wypłukawszy usta i ubrawszy się, Mary zeszła na dół, gdzie powitał ją Gannon. Uniosła brwi ze zdziwieniem na jego widok, ponieważ od czasu jej otrucia Edward dbał o to, by on sam lub jeden z jego braci strzegł jej w każdej chwili każdego dnia. Był to fakt, z którym się pogodziła i który z wyrozumiałością zaakceptowała.
– Dzień dobry, pani – powiedział wesoło Gannon.
– Dzień dobry, Gannonie. Powied






