Rozdział 97
**Perspektywa Josie**
Głosy zbliżają się i gramolę się przez puste okno, kucając za tamtejszą ścianą. Rozkładający się budynek cuchnie stęchlizną i pleśnią. Zakrywam nos, żeby zatrzymać ten zapach.
– Co się do cholery stało z tymi dwoma? – pyta szorstki głos.
– Musieli się pobić po drodze – odpowiada inny głos, wydający się niewzruszony.
– To mi oszczędza roboty. I tak nie są już potr






