Rozdział 156
**Perspektywa Josie**
Deacon dopada mnie pierwszy, sadza mnie sobie na kolanach, obracając twarzą do reszty. Cztery pary rozpalonych oczu śledzą, jak jego dłonie błądzą po moim ciele. Od tyłu obejmuje moje piersi, przez cienki materiał bluzki drażni sutki kciukami i palcami. Na ten dotyk wstrzymuję oddech.
– Mace, chyba ma na sobie za dużo ciuchów – mruczy Theo.
Spoglądam na Masona. U






