– Musisz mi coś obiecać – mówi Mason, zamyślony, spoglądając w dal.
– Co takiego? – pytam.
– Jeśli jutro sytuacja zacznie się komplikować, chcę, żebyś ty i Theo stamtąd zniknęli. Udajcie się do domku. Jeśli się rozdzielimy, tam się spotkamy. Nie zniosę myśli, że któremukolwiek z was albo naszemu dziecku coś się stanie. Wolałbym, żebyście oboje zostali w domu, ale wiem, że nie mogę cię o to prosić






