Ale po raz pierwszy Penelope uświadomiła sobie, że Julianowi naprawdę tak bardzo zależało na życiu Sydney. Jeszcze przed chwilą osobiście dowodził ludźmi przeczesującymi cały budynek, emanując obezwładniającą aurą, jakby w jego świecie było miejsce tylko dla tej „małej siostrzyczki”.
Był tak wspaniałym mężczyzną. Gdyby tylko Caleb mógł się o nią troszczyć tak, jak robił to Julian. Jakie by to było






