– Kto ci powiedział, że działałem pod wpływem kaprysu? – zapytał Julian.
Sydney zamarła. Była wystarczająco bystra, by pojąć, co kryło się między wierszami.
Jeśli tylko pozostanie uległa i posłuszna, mogłaby znów być jego małą siostrzyczką, trzymaną w dłoni. Chroniłby ją tak, jak przez tamte dziewięć lat.
Ale kiedy porzuciłby ją znowu? Wiedziała, że gdyby teraz się zgodziła, już nigdy nie spałaby






