"Co to takiego?" zapytała Sydney.
Julian zawahał się, ważąc słowa, aż w końcu się odezwał. Jego głos był szorstki, jak żwir ocierający się o stal. "Zawsze możesz zaproponować samą siebie w ramach zapłaty…"
"Kochana, wróciłam!"
Drzwi windy się rozsunęły. Wyszła z niej Tiffany z torebką przewieszoną przez ramię i torbami z jedzeniem na wynos w drugiej ręce. Jej radosny głos przerwał Julianowi w poło






