– Dlaczego nie? – dopytywał Raymond, a w jego głosie pobrzmiewała ciekawość.
– W przyszłym tygodniu – odpowiedział mu Julian.
Wciąż był winien Bruce'owi przysługę w związku z piórem. Musiał to jakoś odpracować.
– Jestem prawie pewien, że Caleb też przyjdzie – przypomniał mu Raymond.
– To dobrze – odparł Julian.
Jego wzrok powędrował w stronę drzwi wejściowych, nieobecny, a zarazem intensywny. Miar






