Julian miał ostry język.
Sydney potrząsnęła głową, chwyciła telefon z łóżka i zamarła, wpatrując się w ekran. Siedem godzin.
Dopiero po chwili przypomniała sobie obietnicę, którą wymamrotała przed zaśnięciem. Odchrząknąwszy, wyjąkała: – M-musiałam paść z nóg. Daj mi chwilę.
Rozłączyła się, odświeżyła w rekordowym czasie i przebrała.
Kiedy otworzyła drzwi, Julian opierał się o ścianę, znudzony. Na






