Wyraz twarzy Caleba natychmiast pociemniał. Wszedł energicznym krokiem do pokoju, a jego obecność zmroziła powietrze.
– Nie pozbyłaś się go? – Jego głos był niski i tnący niczym brzytwa, o tonie człowieka wydającego wyrok.
Penelope zamarła. Miska z zupą wyślizgnęła się z jej drżących dłoni na stół. Jej oczy poczerwieniały.
– Ja… nie mogłam tego zrobić – wyjąkała. – Cal, pojechałam do szpitala, nap






