Po kolacji, zanim ktokolwiek zdążył grzecznie poprosić go o wyjście, Julian wstał z własnej woli.
– Robi się późno – powiedział spokojnie. – Mieliście długi dzień. Odpocznijcie.
Nie sprawdzając, czy Caleb wyłapał podtekst, odwrócił się i wyszedł.
Po takiej uwadze Caleb z trudem mógłby zostać. Sprzątnął ze stołu, załadował zmywarkę i powiedział: – Ja też będę się zbierał na dół.
Następnie zatrzymał






