– Nie mam już mamy. – Mała Sydney zacisnęła wargi, jakby powstrzymywała łzy. Ale zamiast zapłakać, uśmiechnęła się.
Pociągając go za rękę, wyciągnęła Juliana z sali żałobnej i wskazała na gwiazdy.
– Ona i tata zmienili się w gwiazdy na niebie. Czuwają nade mną każdego dnia – powiedziała, a jej głos był cichy, lecz stanowczy. – Twoja mama i tata na pewno też tam są, prawda?
Zanim odeszła, wcisnęła






