Sydney nie widziała powodu, by spoufalać się z Charlotte. Być może jej odmowa była zbyt ostra, ponieważ twarz zawsze opanowanej Charlotte po raz pierwszy stężała.
Stojący w pobliżu ludzie spojrzeli w ich stronę.
Charlotte szybko odzyskała rezon i powiedziała lekko: – W porządku, w takim razie następnym razem.
– Jasne. – Sydney skinęła głową, a Charlotte wkrótce odeszła.
Gdy Sydney zbliżała się do






