Sydney zamarła na słowa Juliana. Podeszła, odkręciła maść i zaczęła nakładać ją na jego zranioną nogę.
„To, czy to prawda, czy fałsz, niczego nie zmienia”. Jej głos był spokojny i obojętny.
Prawie powiedziała to wprost: „To już nie ma z tobą nic wspólnego”.
Po raz pierwszy Julian poczuł wybuch gniewu, którego nie miał gdzie skierować.
Tymczasem Sydney zachowała całkowity spokój, zanurzając palce






