„Prawdopodobnie to przez moje kopnięcie” – powiedziała Sydney, po czym z opóźnieniem uświadomiła sobie, że właśnie mogła przypisać tę kontuzję sobie.
Julian został ranny w bójce, a jednak jakimś cudem wina spadła na nią.
Tiffany wybuchnęła śmiechem. „Co się stało? Dlaczego go kopnęłaś?”
„Nic wielkiego”. Uszy Sydney zapłonęły. Ściskając w ramionach zapasy, pośpieszyła do kąta salonu, gdzie przygoto






