– Chodź, mała Fay – mówi z uśmiechem. – Chodźmy się czegoś napić.
Wzruszam ramionami, bo pomysł wcale mi się nie nie podoba, i pozwalam Fionie pomóc mi zdjąć suknię ślubną. Kiedy się przebieram, idę za nią przez kuchnię do pięknego małego ogrodu, o którego istnieniu nie miałam pojęcia.
– O rany – mówię, rozglądając się. – Jak tu pięknie.
Naprawdę. Pod ścianą domu stoi duży grill i aneks barowy z b






