– Tata! – krzyczy Dominic, wyrywając mnie z zamyślenia, puszcza moją dłoń i pędzi drogą. Podnoszę wzrok, a na moją twarz znów wypływa szeroki uśmiech, gdy widzę Kenta na chodniku tuż przed nami. Stoi do nas tyłem, rozmawiając przyjacielsko z rzeźnikiem, a ciężka torba z zakupami wisi już na jego ramieniu.
Kent – uwielbia rzeźnika, który jest takim samym smakoszem jak on. Szczerze myślę, że to






