Gdy idę ulicą w stronę małego włoskiego przedszkola, wokół mnie zaczynają się szepty, jak zawsze. Wsłuchuję się w nie, czując przy nodze ciche stąpnięcie wielkiego owczarka niemieckiego.
– To ona?
– Tak, to ta. Słyszałam, że była kochanką swojego męża, zanim się z nią ożenił… że zabiła jego żonę…
– Nie, to nie tak. Najpierw była żoną jego syna.
– Podobno zrobiła z syna geja, tak słyszała






