– A przez pierwsze dwa? – pyta, odwracając się, by uśmiechnąć się do mnie z przekąsem.
Ale ja tylko mrużę na niego oczy, pacając go wolną ręką, mimo że wiem, iż żartuje. – Cóż, ktoś karmił mnie kawą każdego ranka. W łóżku, a potem przy śniadaniu. A potem... może jeszcze trochę wczesnym popołudniem.
Śmieje się, kręcąc lekko głową, gdy popija kawę. – Dzieciak ma przechlapane – mruczy. – Ale






