– Chodź – mówi Kent, kończąc swój kubek kawy i poruszając się tak, jakby chciał wstać. – Musimy wcisnąć w ciebie trochę jedzenia, musisz umierać z głodu...
– Nieee – jęczę, opierając się ciężko o niego i utrudniając mu zadanie.
– Co – śmieje się, przerywając na sekundę. – Nie jesteś głodna?
– Oczywiście, że jestem głodna – mruczę, zamykając oczy i celowo wtykając głowę pod jego podbród






