A potem ja czuję się winna, że sprawiłam, iż on czuje się winny – i to wszystko to okropna spirala...
– O nie – mruczę, a łzy spływają mi po policzkach, gdy biorę jego twarz w dłonie. – Nie możemy tak żyć, Kencie – z nami obojgiem czującymi, że poprosiliśmy o zbyt wiele od siebie nawzajem, nie dając wystarczająco dużo...
Śmieje się wtedy, kręcąc głową. – Wiem, że masz rację – mówi – ale j






