– Cóż, mnie podoba się to nawet bardziej – mówi, zmuszając mnie, bym posłała mu lekkie, karcące spojrzenie. – Europejskie gospodynie domowe uganiające się za mną, to wcale nie brzmi tak źle...
Klepię go teraz w pierś.
– Żadnych zakupów dla ciebie – mruczę, kręcąc głową i opierając ją o niego. – Właściwie, żadnych zakupów spożywczych w ogóle. Wyślemy Janeen. Znajdziemy ci coś innego, coś,






