Wszyscy zostajemy na zewnątrz, dopóki słońce nie zaczyna zachodzić, co dzieje się szybciej, niż sądziłam – ale z drugiej strony, Kent i ja obudziliśmy się koło pierwszej, więc chyba nie powinnam być aż tak zaskoczona.
Janeen wstaje pierwsza, przeciągając się.
– Cóż – mówi, przybierając sztuczny brytyjski akcent, którego, jak wiem, używa, gdy czuje się wykwintnie. – Czy przebieramy się do kol






