Kent kiwa powoli głową, patrząc na mnie z góry, ale jego twarz nie zdradza żadnego zaskoczenia. – W porządku – mówi spokojnym głosem. – Od czego zaczynamy?
Marszczę na to brwi, odrobinę – to prawie tak, jakby się tego spodziewał.
– Dlaczego nie jesteś tym bardziej zaskoczony? – pytam, odsuwając się nieco. – Czy ty... czy ty też masz powody, by chcieć porozmawiać o Jerome'ie?
Kent wzdycha i






