Kent puszcza nagle koszulę Daniela i odsuwa się z jękiem, zanurzając dłonie we włosach i odwracając się od nas; mruczy żałosne słowa i kręci głową.
Otwieram szeroko oczy, bo spodziewałam się, że będzie zły, ale nie spodziewałam się tego.
— Tato — mówi Daniel, robiąc krok w jego stronę.
— Jesteś pierdolonym idiotą, Daniel — warczy Kent, odwracając się gwałtownie, by spojrzeć na syna, a jego






