— Oczywiście — mówi Daniel, przewracając oczami. — Nie, to była totalna katastrofa. Nie mogłem się zmusić, żeby zrobić coś więcej niż ją pocałować.
— Hmm — mówię, mrugając do niego niewinnie. — Ciekawe, jak to jest...
Daniel rzuca mi spojrzenie, pół przepraszające, pół pełne zażenowania, i kontynuuje opowieść.
— Jak tylko ją zdobyłem, nie chciałem mieć z nią nic wspólnego i byłem... niemił






