Daniel łapie mnie za rękę i ciągnie na południową stronę sali, gdzie rozciąga się taras. Kent jest tuż za nami, osłania nas. W rogu sali są drzwi i na ich widok ogarnia mnie ulga – ale nagle wyskakuje przed nie jakiś mężczyzna –
Cały ubrany na czarno, w kominiarce –
Zatrzymuję się gwałtownie i próbuję pociągnąć Daniela z powrotem, ale przerywa mi HUK tuż przy uchu. Znowu krzyczę, łapiąc się za twa






