Kent milczy, a ja lekko marszczę brwi. To była przecież właśnie teoria Kenta – dlaczego jej nie potwierdza? W pokoju zapada niezręczna cisza.
– Czy miałby pan coś przeciwko – odzywa się Alden, przerywając ciszę i wskazując na mnie. – Gdybym mógł spędzić chwilę na osobności z córką? Jeszcze nie miałem okazji z nią sam na sam porozmawiać. Żeby odnowić naszą więź.
Kent przygląda mi się przez chwilę,






