Kent przez całą drogę do domu był zimny jak lód.
W drodze do niej płonął furią, jego umysł pędził, desperacko pragnąc ją poskromić, spalić wszystko, jeśli zajdzie taka potrzeba, byle tylko zapewnić sobie jej lojalność w każdy możliwy sposób.
I… i po prostu stracił panowanie nad sobą. Dwukrotnie, w stajni, stracił panowanie nad sobą, postradał zmysły.
Prawdę mówiąc, był wstrząśnięty swoimi reakcjam






