Następnego ranka niebo wciąż było spowite szarością, a miasto otulała delikatna mgła. Budzik, z chirurgiczną precyzją, rozciął ostrym dźwiękiem ciszę pokoju.
Przekręciłam się na drugi bok, sięgając po niego z ociąganiem, i leniwie otworzyłam oczy.
Wtem, niczym grom z jasnego nieba, uderzyła we mnie świadomość natłoku obowiązków. Zerwałam się z łóżka w jednej chwili, siadając prosto.
Po pospiesznym






