Carey miała rację. Jak to możliwe, że granica między dobrymi a złymi ludźmi jest tak zatarta? Źli ludzie nie mają przecież wypisane na twarzy "jestem zły", a dobrzy wcale nie muszą być święci. Każdy, będąc tylko człowiekiem, mógł zrobić coś samolubnego, coś, co skrzywdziło innych.
Carey odwiózł mnie do domu. Zanim się pożegnał, kazał mi porządnie wypocząć i dać znać, kiedy się obudzę. Zrozumiałam,






