Mężczyzna wszedł do pokoju przesłuchań miarowym krokiem. Nie miał na sobie policyjnego munduru, ale emanował siłą, która przeszywała od stóp do głów, wywołując klaustrofobiczne uczucie i podświadomy strach.
Wyglądał na niewiele ponad czterdziestkę. Starannie ułożone, gęste blond włosy, kwadratowa szczęka i rysy twarzy ostre jakby wyrzeźbione dłutem.
Jego przenikliwe spojrzenie wwiercało się we mni






