Nie wiem, co zmienia się pierwsze – nocne powietrze, czy sposób, w jaki on na mnie patrzy.
W jednej chwili niesiemy puste talerze znad jeziora, ocierając się ramionami i śmiejąc z tego, jak Max uznał, że morski turkus będzie „wyrafinowanym” kolorem do pokoju gościnnego. W następnej jego dłoń muska dół moich pleców i coś w mojej piersi po prostu… topnieje.
To spojrzenie wróciło.
To, które mówi moja






