Rozlega się ciche pukanie do drzwi, po którym następuje dźwięk jej głosu –
to swobodne, lekko zziajane „hej”, które sprawia, że coś w mojej piersi reaguje, zanim zdążę to wyłączyć.
Tyler jest w połowie drogi przez dom, zanim w ogóle ruszę się w fotelu, praktycznie potykając się o własne nogi, żeby do niej dotrzeć. Słyszę jej śmiech – niski i jasny, ten sam miodowy dźwięk co wcześniej – i głuchy od






