VIOLET
Trawnik przed salą absolwentów skąpany był w słońcu, a złote promienie rzucały ciepły blask na grupy absolwentów i ich rodziny. Gdziekolwiek się nie obróciłam, widziałam uśmiechy, słyszałam śmiech i nieustanne klikanie aparatów. To było surrealistyczne uczucie, stać tu w todze i birecie, w dniu, o którym marzyłam i którego się bałam jednocześnie.
– Violet, tutaj! – głos Ashley wyrwał mnie z






