VIOLET
Cztery dni.
Minęły cztery potworne dni, odkąd ciało Ryana zwiotczało i opadło bez życia w moich ramionach, jego oddech stał się płytki, a bicie serca słabe. Lekarze mówili, że to cud, że w ogóle dotrwał do tego momentu. Ledwo spałam, bojąc się odejść od niego, przerażona, że w chwili, gdy się odwrócę, cienka nić trzymająca go przy życiu pęknie.
Więc zostałam.
Obserwowałam powolne unoszenie






