RYAN
Tykanie dużego zegara na ścianie było jedynym dźwiękiem w niemal pustym szkolnym korytarzu. Znowu zerknąłem na zegarek. Mama powinna już tu być. Wszyscy inni dawno poszli – śmiech i gwar uczniów ucichły kilka godzin temu.
Wypuściłem sfrustrowane westchnienie, opadając z powrotem na twardą ławkę przy wejściu do szkoły. Pewnie zatrzymała ją praca.
"Ryan…"
Nie, nie.
Ten głos. Ten głos.
Zamroził






