Perspektywa Clairessy
Gabriel cicho zachichotał i pewnym krokiem zbliżył się do nas.
– Musisz być Jess. – Wyciągnął rękę.
Jess wyprostowała się, wygładzając włosy, jakby nie została właśnie przyłapana na gapieniu się. Ujęła jego wyciągniętą dłoń, ściskając ją nieco zbyt gorliwie.
– A ty musisz być sławnym Gabrielem Stormem. – W jej oczach niemal iskrzyło.
– Osobiście. – Jego uśmiech był naturalny






