Perspektywa Gabriela
Siedziałem naprzeciwko łóżka, obserwując, jak Clairessa budzi się ze snu. Wyciągnęła się pod kołdrą, cicho ziewając, gdy nagle otworzyła oczy.
Cholera, wyglądała olśniewająco z rana. Jej loki były rozrzucone po poduszce. Oczy, wciąż ciężkie od snu, mrugały leniwie, gdy je pocierała. Ten ruch był niewinny, a jednocześnie głęboko uwodzicielski.
Wczesne promienie słońca, wśliz






