Perspektywa Clairessy
Mój puls dudnił, gdy twarde ciało Gabriela przywarło do mojej miękkości, a ciepło emanujące od niego działało jak narkotyk, któremu nie mogłam się oprzeć. Jego znajomy, ciemny, drzewny zapach otaczał mnie, odurzał, uniemożliwiając myślenie.
– Więc nie lubisz moich niespodzianek? – mruknął, muskając wargami moje ucho.
Przełknęłam ślinę, próbując opanować swoje niespokojne n






