Punkt widzenia Clairessy
Siedziałam za biurkiem, wpatrując się w rozłożony przede mną kontrakt, i wydawało mi się, że minęły całe godziny.
Zadania piętrzyły się wokół mnie – e-maile, spotkania, terminy – wszystko krzyczało, domagając się uwagi.
Ale moje oczy wciąż wodziły za tymi samymi liniami, tymi samymi podpisami, tym samym pogrubionym nagłówkiem z imieniem Gabriela i moim. Nie mogłam oderwać






