Perspektywa Clairessy
Wyszłam spod prysznica i owinęłam się ręcznikiem. W końcu weekend i jakże wdzięczna byłam za ciszę – za szansę, by po prostu odetchnąć.
Żadnego pośpiechu. Żadnych alarmów. Żadnego brzęczącego telefonu. Żadnych porannych spotkań. Tylko spokój. Zasłużona przerwa.
Pomaszerowałam do okna i lekko rozsunęłam zasłony, wpuszczając ciepłe, złote światło poranka. Zamknęłam oczy i pozwo






