Punkt widzenia Clairessy
Adrian przeczesał włosy ręką, wyraźnie na granicy wytrzymałości. „Nie mogę tego robić. Nie z jej protekcjonalnym tonem, nie z tą presją. Nie mogę w kółko powtarzać tego samego jak zacięta cholerna płyta. Pieprzyć to. Odchodzę, Clairesso.”
„Adrian…”
„Albo idziesz ze mną, albo nie.”
Ścisnęło mnie w piersi. „Czekaj, dobrze… uspokój się. Może zróbmy sobie pięć minut przerwy? T






