Perspektywa Clairessy
Ruszyłyśmy chodnikiem.
Ulice były ciche. Przejechało kilka samochodów, ale bez żadnego natężenia. Nawet miasto zdawało się poruszać w zwolnionym tempie.
I my również.
Nasze tempo było wolniejsze, niż bym chciała. Wydawało się zbyt swobodne – jak para na leniwym popołudniowym spacerze. Ale to nie było to.
To nie było to.
Nagle odwrócił się do mnie.
– Clairessa.
Spojrzałam na n






