Punkt widzenia Clairessy
Głos Randolpha niósł się echem po strefie basenowej. "Gabriel! Twoja kolej! Zobaczymy, czy jeszcze to masz."
Gabriel zerknął. "Nie miej mi za złe, kiedy wygram."
Randolph zaśmiał się. "Chciałbyś."
Cofnęłam się i uniosłam ręce w dramatycznym geście. "Panie i panowie, prezesi są gotowi. Na miejsca!"
Gabriel i Randolph zajęli swoje pozycje.
"Na miejsca. Gotowi—START!"
Skoczyl






