Punkt widzenia Clairessy
Poranne słońce powinno było odświeżać. Zamiast tego przypominało mi tylko, że weekend się skończył, a rzeczywistość zaraz da o sobie znać.
Nasz bagaż stał w rzędzie wzdłuż marmurowego chodnika. Wszyscy byli spakowani i gotowi do wyjazdu.
Randolph stał dumnie pośrodku tego wszystkiego, z ramionami rozłożonymi szeroko, jak człowiek, który właśnie podbił czas.
"Bardzo wam wsz






