Perspektywa Clairessy
Moja ręka poleciała do piersi. "Cholernie mnie przestraszyłeś!"
Kolana się pode mną ugięły, ale jego ramiona już mnie obejmowały, podtrzymując.
"Pukałem dwa razy," powiedział spokojnym głosem. "Po prostu mnie nie słyszałaś."
Podał mi ręcznik, ciepły i świeży. Wyrwałam mu go i mocno przycisnęłam do ciała.
"Nie powinno cię tu być," udawałam oburzenie, owijając się mocniej ręczn






