Punkt widzenia Gabriela
Mój telefon zawibrował.
Clairessa: Panie Storm, gdzie do cholery pan jest?
Nie odpowiedziałem. Nie musiałem. Już słyszałem jej kroki, ciche, ale szybkie, zbliżające się na końcu korytarza.
I wtedy się pojawiła.
Bez słowa wyszedłem z cienia, chwyciłem ją za rękę i przyciągnąłem do siebie. Jej plecy uderzyły o ścianę z lekkim łomotem, a moje ciało zamknęło ją w pułapce.
Pochy






