Perspektywa Gabriela
Siedziałem teraz po turecku na skraju łóżka, świeżo ubrana w jedną z jego koszul, a on stał za mną, wycierając moje włosy ręcznikiem z tą samą czułością, co wcześniej.
– Nie musisz się nade mną trząść, Gabrielu. Nic mi nie jest – wymamrotałam, pół-opierając się o ręcznik.
– Hm – odparł wymijająco. – Dziś rano dwa razy zwymiotowałaś i prawie zemdlałaś w łazience. Wybacz, jeśli






